Są takie chwile, kiedy cisza mówi więcej niż setki komentarzy. A jednak coraz częściej to właśnie hałas wygrywa. Hałas opinii, osądów i emocji, które pojawiają się szybciej niż fakty.  Jeździectwo ma być przestrzenią, w której najważniejsze są zaufanie, cierpliwość i szacunek. Dziś coraz częściej staje się areną medialnych sporów, hejtu, pomówień i oszczerstw. 

 

Wystarczy jedno zdjęcie wyrwane z kontekstu, krótki fragment filmu czy czyjaś relacja, by rozpoczęła się lawina hejtu i pomówień. Najłatwiej jest oceniać. Trudniej zapytać. Jeszcze trudniej wysłuchać. A przecież prawda rzadko mieści się w jednym kadrze i niemal nigdy nie mieści się w jednym komentarzu. Troska o zwierzęta nie wymaga pogardy dla ludzi. Odpowiedzialność nie rodzi się z krzyku. Rodzi się z odwagi, by szukać prawdy, nawet wtedy, gdy jest mniej wygodna niż sensacja.
 

 

GDY JEDEN KADR STAJE SIĘ WYROKIEM

Jakość debaty publicznej opartej na emocjonalności stała się nową modą na budowanie rozpoznawalności. A „zdobywanie tłumów” przynosi niewymierne korzyści. Choć co do zasady zakłada się, iż nieetyczna postawa wynika z chwilowych emocji w przypadku kampanii społecznych rzadko bywa przypadkowa. „Call-out actions” to działania, które polegają na publicznym wskazaniu osoby, organizacji lub społeczności i zachęcaniu odbiorców do wywarcia na nią presji. Problem zaczyna się wtedy, gdy człowiek zostaje uznany za winnego, zanim wypowiedzą się właściwe służby, organizatorzy wydarzenia, świadkowie lub sam zainteresowany. To zjawisko bywa bagatelizowane przez organy ścigania, bo sprawcą w teorii jest wiele osób. Osoba, która buduje taki mechanizm, świadomie nakłania innych do popełnienia konkretnego czynu zabronionego albo umyślnie ułatwia jego popełnienie, może (zależnie od okoliczności) ponosić odpowiedzialność za podżeganie albo pomocnictwo. Ocena zawsze wymaga analizy treści, zamiaru autora i późniejszych zachowań odbiorców.

 

GRANICA MIĘDZY KRYTYKĄ A HEJTEM

Prawo nie gwarantuje nikomu życia bez krytyki, negatywnych ocen czy sporów. Chroni jednak między innymi cześć, nazwisko, wizerunek i prywatność człowieka. Słowo „hejt” jest powszechnie używane, ale nie stanowi nazwy jednego konkretnego przestępstwa. Pod tym określeniem mogą kryć się bardzo różne zachowania: naruszenie dóbr osobistych, zniesławienie, zniewaga, aż po groźby lub uporczywe nękanie.

Granica między krytyką a hejtem nie przebiega między wypowiedzią miłą i niemiłą. Krytyka może być stanowcza, dotkliwa, a nawet surowa, ale musi być oparta na rzetelnych faktach, odnosić się do konkretnych zachowań i zdarzeń. Nie może przybierać formy bezpodstawnego przypisywania komuś nagannych czynów, poniżania go ani nawoływania do bezprawnego ataku. W rozmowach o hejcie często pojawiają się dwa pojęcia: zniesławienie i zniewaga. Choć w codziennym języku bywają stosowane zamiennie, dotyczą innych zachowań. Ich znajomość ma istotne znaczenie w dzisiejszych realiach, gdyż świadomość zjawisk jakie nas dotykają działa jak nasza osobista tarcza obronna.

 

ZNIESŁAWIENIE A ZNIEWAGA

Zniesławienie polega, w uproszczeniu, na przypisaniu osobie, grupie lub podmiotowi takich cech albo działań, które mogą poniżyć je w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania zawodu czy prowadzenia działalności. Zniesławienie ścigane jest z oskarżenia prywatnego co oznacza, że to pokrzywdzony musi podjąć kroki prawne mające na celu dochodzenie jego praw. Prokurator może wszcząć postępowanie lub wstąpić do już wszczętego postępowania, jeżeli wymaga tego ochrona praworządności lub interes społeczny. 

Zniewaga dotyczy natomiast przede wszystkim obraźliwej formy wypowiedzi, pogardy i poniżenia. Mogą nią być wyzwiska odnoszące się do inteligencji, wyglądu, pochodzenia czy wartości człowieka. W Polsce reguluje ją art. 216 Kodeksu karnego. Grozi za nią grzywna albo ograniczenie wolności, a przy użyciu środków masowego komunikowania się np. mediów społecznościowych także pozbawienie wolności do roku. Podobnie jak w zniesławieniu co do zasady należy złożyć prywatny akt oskarżenia. Najprościej można powiedzieć, że zniesławienie uderza głównie w reputację, a zniewaga w godność człowieka. 

 

MOWA NIENAWIŚCI A KODEKS

Określenie mowa nienawiści brzmi bardzo istotnie. W sposób dosadny określa zachowania mające na celu publicznie potępić daną grupę społeczną czy człowieka. Mowa nienawiści jest niezwykle dotkliwa dla osoby zaatakowanej. W kontekście środowiska jeździeckiego nie należy posługiwać się pojęciem mowy nienawiści w znaczeniu prawnym, ponieważ aktywność związana z końmi jest działalnością, zawodem lub pasją, a nie cechą chronioną przez przepisy jak na przykład narodowość, wyznanie czy rasa. Agresywne wypowiedzi wobec jeźdźców, trenerów albo właścicieli stajni mogą być potocznie określane jako mowa nienawiści, lecz nie oznacza to automatycznie, że stanowią przestępstwo z nienawiści w znaczeniu prawnym. Jeżeli jednak dojdzie do naruszeń? Jakie możliwości obrony ma pokrzywdzony?

 

DROGA KARNA I CYWILNA 

Osoba dochodząca swoich praw może skorzystać z dwóch odrębnych, choć niekiedy uzupełniających się ścieżek: karnej i cywilnej. Postępowanie karne znajduje zastosowanie wtedy, gdy określone zachowanie może stanowić przestępstwo. Jego podstawowym celem jest pociągnięcie sprawcy do odpowiedzialności karnej. 

Postępowanie cywilne służy przede wszystkim ochronie indywidualnych interesów osoby poszkodowanej. Może prowadzić między innymi do: nakazania usunięcia publikacji, zakazania dalszego rozpowszechniania treści, opublikowania sprostowania lub przeprosin, zapłaty zadośćuczynienia, zapłaty odszkodowania, przekazania określonej kwoty na cel społeczny.

Mówiąc w dużym uproszczeniu ścieżka karna ma na celu ustalić czy doszło do popełnienia przestępstwa i ukarać sprawcę. W tym przypadku działanie musi podjąć policja i/lub prokurator do którego się zwracamy, a ścieżka cywilna ma chronić poszkodowanego i w tym obszarze składa się pozew. 

 

MŁODZI ZAWODNICY POD SZCZEGÓLNĄ OCHRONĄ

W czasach mediów społecznościowych szczególnej ochrony wymagają dzieci i nastolatki. W jeździectwie młodzi zawodnicy bywają publicznie oceniani nie tylko za swoje przejazdy. Komentarze dotyczą także ich wyglądu, wagi, sylwetki, reakcji emocjonalnych, umiejętności, relacji z koniem czy rzekomych cech charakteru.

Publikowanie nagrań z udziałem nieletnich wymaga szczególnej rozwagi. Wizerunek dziecka jest zarówno daną pozwalającą na jego identyfikację, jak i dobrem osobistym. Raz opublikowany materiał może być kopiowany, przetwarzany i wykorzystywany inaczej niż autor miał na myśli. Nagrania i zdjęcia mogą stać się narzędziem cyberprzemocy, ośmieszających przeróbek, fotomontaży lub deepfake’ów. Publiczny atak często prowadzi do naruszenia dobrego imienia młodego człowieka, obniżenia jego poczucia własnej wartości, wycofania ze sportu, a nawet poważniejszych problemów psychicznych. To, że dziecko wystartowało w publicznych zawodach, nie oznacza, że społeczeństwo otrzymało moralne prawo do analizowania jego ciała, wyśmiewania błędów ani wykorzystywania jego wizerunku. Można troszczyć się o dobro konia, nie niszcząc przy tym psychiki jeźdźca. Jak więc ustawodawca reguluje kwestie wizerunku i jego publikacji?

 

WIZERUNEK – CO WOLNO PUBLIKOWAĆ?

Wizerunek utrwalony na zdjęciu lub nagraniu podlega ochronie. Jego rozpowszechnianie co do zasady wymaga zgody przedstawionej osoby, jednak przepisy przewidują wyjątki. Zgoda może nie być konieczna między innymi wtedy, gdy wizerunek dotyczy osoby powszechnie znanej i został wykonany w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych. Wyjątek może mieć zastosowanie również wówczas, gdy dana osoba stanowi jedynie szczegół większej całości, takiej jak zgromadzenie czy publiczna impreza (wiele osób a wśród nich dana osoba). Każda sytuacja wymaga jednak oceny konkretnego materiału. Czym innym jest szerokie ujęcie trybun lub parkuru, na którym dana osoba jest jednym z wielu uczestników, a czym innym zbliżenie na konkretnego zawodnika opublikowane po to, aby poddać go publicznej ocenie.

Należy także pamiętać, że prawo do rozpowszechniania wizerunku, prawa autorskie do samego zdjęcia lub filmu oraz ochrona dóbr osobistych to odrębne zagadnienia. Legalne wykonanie nagrania nie zawsze oznacza, że można je rozpowszechnić w dowolnym kontekście i opatrzyć dowolnym komentarzem.

 

CO ZROBIĆ, GDY STANIEMY SIĘ CELEM?

Pierwszą reakcją osoby zaatakowanej jest często natychmiastowa odpowiedź. To zrozumiałe, lecz emocjonalna wymiana komentarzy może pogorszyć sytuację, lepiej powstrzymać się od brania udziału w internetowej przepychance. Warto zabezpieczyć materiały na poczet dalszej ewentualnej eskalacji, a zgromadzony materiał potwierdzić notarialnie. Naruszenie należy zgłosić administratorowi platformy i wezwać autora do jego usunięcia, sprostowania informacji lub opublikowania przeprosin. Wezwanie nie jest zasadniczo warunkiem wniesienia sprawy, ale może doprowadzić do szybszego zakończenia konfliktu i stanowić później dowód, że sprawdza wiedział o naruszeniu Na każdym etapie warto skonsultować się z prawnikiem, zwłaszcza gdy publikacja wywołała poważne skutki zawodowe, finansowe, rodzinne lub psychiczne.

 

HEJT NIE PYTA, NIE USTALA…

W obronie konia można mówić zdecydowanie. Można zadawać trudne pytania, zgłaszać nieprawidłowości i domagać się wyjaśnień. Nie trzeba przy tym obrażać, pomawiać ani wydawać wyroku bez poznania faktów. Najprostsza granica brzmi: rzetelna krytyka opisuje zdarzenie i służy rozwiązaniu problemu. Hejt atakuje, ocenia, nie pyta… nie słucha… wywiera presję, niszczy i generuje konflikty. Za każdym profilem, każdą stajnią i każdym nazwiskiem stoi człowiek. Ktoś, kto – tak jak każdy – zasługuje na uczciwość, zanim zostanie osądzony. Słowa mają swoją wagę. Potrafią wspierać, ale potrafią też zostawić ślad, którego nie da się wymazać. Jedno nieprawdziwe oskarżenie może przekreślić lata pracy. Jeden bezmyślnie udostępniony wpis może stać się początkiem czyjegoś dramatu. Troska o dobro zwierząt jest obowiązkiem. Szacunek wobec człowieka również.


 

Agnieszka Kijewska

Equisolution