Amatorzy po nowemu w 2018 roku

7 grudnia 2017

Amatorzy po nowemu w 2018 roku

Podczas ostatniego zebrania Zarządu PZJ, jakie miało miejsce 24 listopada w Korzeńsku, podjęto szereg uchwał dotyczących sportu jeździeckiego. Między innymi, zatwierdzono nowy Regulamin Rozgrywania Zawodów Towarzyskich.

REKLAMA

reklama
Regulacje dotyczące organizacji i przeprowadzania zawodów i konkursów towarzyskich wprowadzono w Polskim Związku Jeździeckim w 2013 roku. Pozwoliło to na włączenie ruchu sportu amatorskiego w nurt sportowych wydarzeń w poszczególnych WZJ-tach.
Uchwalony uchwałą zarządu PZJ nr U/1507/20/Z/2017 z dnia 24 listopada 2017 roku Regulamin Zawodów Towarzyskich wprowadza do tego tematu kilka nowych rozwiązań.

Z kwestiami służącymi podniesieniu bezpieczeństwa startujących zawodników i ich koni nie można i nie powinno się dyskutować. W nowej regulacji zmieniło się w tym zakresie sporo, bowiem amatorzy będą musieli przedstawić taki sam dokument zezwalający na starty jak zawodowi jeźdźcy.

Marcin Podpora, członek ciała, które opracowało nowy Regulamin Rozgrywania Zawodów Towarzyskich tak to skomentował: „Wymóg posiadania badań lekarskich dopuszczających do udziału w rywalizacji sportowej reguluje ustawa o sporcie. My nie wychodzimy ponad te wymagania.”

We wspomnianej ustawie kwestie te reguluje Rozdział 7 zatytułowany Bezpieczeństwo:
Art. 37.
  1. Zawodnik uczestniczący we współzawodnictwie sportowym organizowanym przez polski związek sportowy jest obowiązany do uzyskania orzeczenia lekarskiego o stanie zdrowia umożliwiającym bezpieczne uczestnictwo w tym współzawodnictwie.
  2. Minister właściwy do spraw zdrowia w porozumieniu z ministrem właściwym do spraw kultury fizycznej określi, w drodze rozporządzenia, kwalifikacje lekarzy uprawnionych do wydawania orzeczeń lekarskich, o których mowa w ust. 1, a także zakres wymaganych badań lekarskich, uwzględniając specyfikę współzawodnictwa sportowego.
Właściwe rozporządzenie w tej kwestii wydał minister zdrowia 22 lipca 2016 roku. Tak więc § 2 tego rozporządzenia mówi:
  1. Orzeczenie wydaje lekarz specjalista w dziedzinie medycyny sportowej, a w odniesieniu do zawodników niepełnosprawnych orzeczenie może wydać także lekarz specjalista w dziedzinie rehabilitacji medycznej.
  2. W odniesieniu do dzieci i młodzieży do ukończenia 21. roku życia oraz zawodników pomiędzy 21. a 23. rokiem życia orzeczenie może wydać lekarz posiadający certyfikat ukończenia kursu wprowadzającego do specjalizacji w dziedzinie medycyny sportowej.
Czy jednak konieczność posiadania stosownego zaświadczenia o zdolności do uprawiania sportu wydanego przez lekarza specjalistę z medycyny sportowej nie zniechęci potencjalnych chętnych do zabawy w sport jeździecki?
 
Trudno też zrozumieć intencje autorów tego Regulaminu w kwestii podniesienia ilości osób obsługujących takie zawody. Od 1 stycznia 2018 roku, od kiedy ma obowiązywać nowa regulacja, zawody od strony sędziowskiej obsługiwać będą: Sędzia Główny z minimum II klasą, jego pomocnik z minimum III klasą, steward (komisarz) - kolejny sędzia z minimum III klasą oraz Gospodarz Toru z licencją PZJ lub w jego miejsce licencjonowanego szkoleniowca PZJ (trener lub instruktor sportu) posiadającego „akredytację Wojewódzkiego Koordynatora Sportu”.
W sumie 4 osoby.

W sytuacji kiedy zawody te są rozgrywane w trakcie zawodów szczebla regionalnego, zapis ten nie ma żadnego praktycznego znaczenia, wystarczająca obsada sędziowska musi być obecna na tych zawodach. Kiedy jednak zawody towarzyskie rozgrywane będą jako samodzielna impreza, ich organizatorzy będą musieli zatrudnić więcej osób. Z pewnością wypełnienie tych wymogów nie przyniesie obniżenia kosztów organizacji takich zawodów.

Zapytany o tę kwestię Marcin Podpora powiedział: „My tutaj nic specjalnego nie zmieniliśmy. Pozostał wymóg II klasy dla Sędziego Głównego, tak jak było poprzednio. Gospodarzem Toru może być jak poprzednio licencjonowany przez PZJ szkoleniowiec.”

To prawda, w kwestii tych wymogów nie nastąpiła zmiana. Jednak w starej wersji regulaminu Rozgrywania Zawodów Towarzyskich funkcję budowniczego toru przeszkód mógł pełnić również sędzia, a jego pomocnik mógł być stewardem. Pozwalało to na rozegranie małych zawodów towarzyskich obsługiwanych przez 2 osoby. Od 1 stycznia przyszłego roku będą to już 4 osoby.
Szkoda, że wprowadzając zmiany w regulacji nie dano sędziom z III klasą możliwości „przetarcia się” w prowadzeniu zawodów jako główny arbiter i zdobywania doświadczenia przed awansem na II klasę. To mogłoby być ciekawe rozwiązanie.

Nie do końca też można zrozumieć intencję autorów nowej regulacji w ograniczeniu wysokości konkursów towarzyskich rozgrywanych przy zawodach szczebla regionalnego do 90 cm, jak również całkowity zakaz rozgrywania ZT obok zawodów szczebla ogólnopolskiego.
Wydaje się, że te restrykcje idą trochę za daleko. Uniemożliwi to na przykład rozegranie podczas ZO konkursu zabawowego dla sponsorów imprezy oraz „ostudzi” ambitnych amatorów w ich chęci uczestnictwa w zawodach rozgrywanych pod auspicjami PZJ.

Marcin Podpora tę sprawę tak wyjaśnia: „Mit biznesmenów chcących bawić się w sport jeździecki i nie chcących przechodzić całego procesu rejestracji, zdobywania odznak i czego tam jeszcze nie wytrzymał zderzenia ze stanem faktycznym. Przytłaczająca większość startujących w zawodach towarzyskich to rozpoczynające swoją przygodę ze sportowym jeździectwem dzieci. Nasza inicjatywa to nic innego jak troska o ich bezpieczeństwo. Idea jaka nam przyświecała to wzrost bezpieczeństwa i jakości.”

Na szczęście wycofano się z zakazu stosowania jako nagrody w konkursach zawodów towarzyskich bonów towarowych. (A taka właśnie wersja Regulaminu została umieszczona na internetowej stronie Związku). Przecież jest to najtańsza dla potencjalnego sponsora forma wspomożenia organizatorów (na przykład salony i sklepy jeździeckie lub inne podmioty zajmujące się handlem). Sztywny zakaz stosowania w tych zawodach nagród pieniężnych może też w wielu przypadkach przynieść ucieczkę takich imprez poza obszar objęty horyzontem PZJ. Bo ci co znają ten temat nie z teoretycznych dywagacji, a z realnej pracy przy organizacji zawodów towarzyskich, doskonale wiedzą, że wielu ludzi mogących wesprzeć finansowo organizacje zawodów lubi to robić według swoich zasad, w których wręczenie nagrody w postaci ufundowanej przez siebie grubej koperty, a nie tego czy innego „przedmiotu” jest kwestią zasadniczą.
I znowu o wyjaśnienie poprosiliśmy Marcina Podporę, który powiedział: „Zapisem tym chcieliśmy dać wyraźny sygnał, że pieniądze w sporcie amatorskim jako nagrody w konkursach nie są dobrym pomysłem. Cała czteroosobowa komisja była zgodna w tym, że nie mogą one na tym poziomie przysłaniać idei sportowej rywalizacji.”

Czy nowe rozwiązania zaproponowane przez Zarząd PZJ przyczyni się do rozwoju nurtu towarzyskiego, a więc amatorskiego, w polskim jeździectwie? Przekonamy się w przyszłym roku.


Komentarze (23)

Sędzia (niezarejestrowany)3 dni, 12 godzin temu

Nie widzę tam dużych zmian, a te które są poprawią bezpieczeństwo. Dwa razy sędziowałam zawody towarzyskie i oglądanie zabijających się w konkursie szybkościowym na kartoflisku dzieci do najprzyjemniejszych nie należało. Wiem, że takie zawody są potrzebne bo służą upowszechnianiu jeździectwa, ale osobiście obniżyłabym jeszcze wysokość i uniemożliwiłabym rozgrywanie konkursów szybkościowych. Uważam także, że budowanie parkuru należy powierzyć fachowcom a nie często przypadkowym instruktorom.

Sędzia II (niezarejestrowany)3 dni, 11 godzin temu

Popieram. Najważniejszy byłby przepis o zatrudnieniu licencjonowanego G.T..Reszta jest ok..

Zawodnik (niezarejestrowany)3 dni, 11 godzin temu

Faktyczni, poszli o jeden krok za mało. Na zawodach towarzyskich powinni być gospodarze z prawdziwego zdarzenia bo czasami strach o dzieci jak coś postawią. Byłam na wielu ZT i jakość parkuru uważam za największy problem.

Instruktorka (niezarejestrowany)3 dni, 10 godzin temu

No wreszcie. Brawo PZJ, że w końcu zaczynacie robić porządki z ZT. Popieram wpisy wyżej że powinien być normalny gospodarz toru.

rajan (niezarejestrowany)3 dni, 7 godzin temu

W pierwszym zdaniu artykułu czytam że regulacje PZJ dotyczące zawodów towarzyskich pozwoliły na „włączenie ruchu sportu amatorskiego w nurt sportowych wydarzeń w poszczególnych WZJ-tach.” W związku z tym pytam: czy związki okręgowe, jako samodzielne stowarzyszenia z osobowością prawną muszą mieć zgodę PZJ na włączenie pewnych wydarzeń w swój nurt, jeżeli odbywają się one na ich terenie, czy też mają prawo samodzielnie decydować o działaniach na swoim terenie? Ustawa o sporcie mówi że polskie związki sportowe są powołane w celu organizacji i prowadzenia współzawodnictwa sportowego. Kluczowym pytaniem jest: czy zawody towarzyskie organizowane przez klub X zrzeszony w związku okręgowym Y, można nazwać organizowanymi, czy choćby współorganizowanymi przez PZJ? Jeżeli tak to jaki jest wkład PZJ w takie wydarzenie? Bo to, że takie zawody nie należą do współzawodnictwa sportowego PZJ wynika już z regulacji z 2013 roku. Zgadzam się że kwestie bezpieczeństwa są bardzo ważne tylko chyba inaczej rozumiem bezpieczeństwo na zawodach. Podstawowym zagrożeniem bezpieczeństwa są powstałe urazy w wyniku upadku czy tym podobnych nagłych zdarzeń. Jaki więc wpływ na bezpieczeństwo ma posiadanie badań? Czy fakt posiadania tych badań zmniejsza prawdopodobieństwo nagłych zdarzeń skutkujących kontuzjami ? Nie. W kwestii badań p. Marcin Podpora powołuje się że „wymóg posiadania badań lekarskich dopuszczających do udziału w rywalizacji sportowej reguluje ustawa o sporcie.” Zapomniał tylko dodać, że dotyczy to uczestnictwa we współzawodnictwie organizowanym przez polski związek sportowy. Dobrze że autor artykułu zacytował stosowny zapis. I w tym miejscu znowu należy zadać sobie pytanie czy zawody towarzyskie organizuje PZJ? Autor artykuły pyta czy konieczność posiadania tych badań nie zniechęci potencjalnych chętnych do zabawy w sport jeździecki? Moim zdanie nie powinno ponieważ taki wymóg nie ma podstaw prawnych w zakresie zawodów towarzyskich. Zacytuję opinię Ministerstwa Sportu z lutego 2016r „Samo uczestniczenie w zawodach klubowych, regionalnych lub ogólnokrajowych, nawet jeżeli odbywają się zgodnie z zasadami określonymi przez dany polski związek sportowy, nie powoduje jeszcze powstania obowiązku o którym mowa w art. 37 ust. 1 ustawy o sporcie. Obowiązek taki powstanie tylko w przypadku, gdy ww. zawody będą elementem współzawodnictwa sportowego organizowanego przez polski związek sportowy”. Tu należałoby doprecyzować jakie wydarzenia są organizowane lub należą do współzawodnictwa PZJ, jakie nie, które są tylko współzawodnictwem regionalnym , a które są tylko klubowe, czy międzyklubowe. Co do intencji autorów Regulaminu w kwestii osób mogących obsługiwać zawody towarzyskie. Poruszając ten temat zawsze słyszymy, że jest to w celu podniesienia bezpieczeństwa zawodów to ja pytam jaki wpływ ma klasa uprawnień sędziego do tego czy koń wyłamie i jeździec spadnie doznając uraz, czy koń się spłoszy ze skutkiem podobnym? Jakie jest przełożenie poziomu osób oficjalnych na nieprzewidziane zdarzenia losowe w trakcie przejazdu konkursowego, czy w obrębie całego terenu zawodów. Jedynie na rozprężalni może to mieć przełożenie. Jeżeli dalej utrzymujemy, że ma to wpływ na bezpieczeństwo, na czym tak bardzo zależy PZJ, to ja pytam, dlaczego jeżeli klub, który organizuje zawody za które nie zapłacił stosownej daniny do odpowiedniego stowarzyszenia, nie może w celu podniesienia bezpieczeństwa korzystać z osób oficjalnych ze stosowną licencją PZJ ponieważ takie osoby mają oficjalny zakaz grożący sankcjami. Gdyby PZJ-towi zależało na bezpieczeństwie to powinno być szczęśliwe, że każdy organizator chce korzystać z usług odpowiednich fachowców a jest dokładnie odwrotnie. PZJ widzi, że rynek zawodów towarzyskich jest duży więc szuka metod jak przejąć nad tym kontrolę mimo, że nie ma do tego umocowania prawnego. Zastanawiam się dlaczego kluby, czy OZJ-ty godzą się na taką ingerencję PZJ w zakres swoich autonomicznych działań. PZJ może ustanawiać taką regulację tylko jest pytanie czy jest ona prawnie obowiązująca w obrębie całego jeździectwa. Jeszcze bardziej w powiązaniu z zawodami towarzyskimi, w których jeszcze wyodrębniamy tzw. nieautoryzowane, jest to, że sędziowie, GT, czy inne osoby techniczne z licencją PZJ godziły się na sankcjonowany karami zakaz uczestnictwa w wydarzeniach nie popieranych przez PZJ. Czy w momencie uzyskiwania licencji, zresztą nie za darmo, podpisywaliście jakąś lojalkę czy ubezwłasnowolnienie, że bez zgody PZJ nie możecie nic robić? Czy to właśnie nie powinno być odwrotnie, że dzięki temu, iż macie dużą wiedzę i doświadczenie powinniście uczestniczyć w jak największej ilości różnych małych wydarzeń sportowych w swoim otoczeniu (nawet tych nieuznawanych przez PZJ) aby od samych początków współzawodnictwa sportowego dbać o jak najwyższy jego poziom. Tą metodą można liczyć, że za parę lat podniesie się poziom i upowszechnienie jeździectwa. Ustanawianie centralnych regulacji i wprowadzanie różnego rodzaju obostrzeń czy też podrażanie i tak drogiego sportu (nawet tego na poziomie początkowym) nie prowadzi do upowszechniania a raczej do komercjalizacji i hermetyzacji tego sportu.

Rozsądny (niezarejestrowany)3 dni, 5 godzin temu

Organizatorzy róbcie po prostu zawody amatorskie bez akredytacji wzj czy PZJ i tyle. Każdy ma prawo w nich wystartować nawet zawodnik zarejestrowany w zawiązku. Sędzia PZJ rownież ma prawo je sędziować. Jest na to stosowna interpretacja urzędu ochrony konkurencji i konsumenta. PZJ co najwyżej może sobie rościć prawa co do np nazw konkursów LL L itd. Pamiętajcie że karetka musi być ale w zawodach amatorskich dorośli mogą starować rownież bez badań na tzw oświadczenie woli. Pozdrawiam

... (niezarejestrowany)3 dni, 4 godziny temu

Nie mogę się nadziwić . Wiadomo że sport amatorski jest poza obszarem działań związku sportowego . Dlaczego zatem zainteresowani nie zgłoszą tego faktu ( nawet anonimowo do zbadania ) do UOKiK . Dla tej instytucji to prosta sprawa , jeżeli została naruszona zasada swobodnej konkurencji bo PZJ wyszedł poza obszar swoich kompetencji to zostanie wszczęte postępowanie wyjaśniające. Jeżeli okaże się że PZJ łamie prawo , no to wiadomo jak to się skończy.Podobne działania PZJ prowadzi w obszarze szkoleniowym . Starzy działacze nadają sobie tytuły i zawłaszczają rynek szkoleniowy a wszystko to pod płaszczykiem PZJ , totalnie nie licząc się z obowiązującym prawem .. https://www.uokik.gov.pl/kontakt.php

do Sędzia (niezarejestrowany)3 dni, 4 godziny temu

Komentarz usunięty, z powodu naruszenia §7 regulaminu. Administrator.

caplujący (niezarejestrowany)2 dni, 13 godzin temu

Kolejna wspaniała inicjatywa "popularyzacji" jeździectwa :D Czekamy z niecierpliwością na kolejne "genialne" pomysły. Jak nie wiadomo, o co chodzi - to ...

XXX (niezarejestrowany)2 dni, 12 godzin temu

To chodzi o podłączenie się do kasy a konkretnie do skoków i to za wszelką cenę .A nie mając innych możliwości ( bo konkurencja na wolnym rynku wymaga , kompetencji i wielu innych przymiotów to jak nie wiadomo jak to zrobić to najlepiej wejść w struktury instytucji i odgórnie narzucić że w taki czy inny sposób trzeba się działkować .Od momentu kiedy została wprowadzona Ustawa Deregulacyjna a PZJ nie ingerował w rozwój jeździectwa , do tego momentu skoki rozwijały się jak nigdy dotąd w historii . Wystarczy popatrzeć nawet na poziom . Najmłodsi zawodnicy zdobywają medale na międzynarodowych arenach , młody zawodnik po raz pierwszy wygrywa GP Longines na Cavaliadzie zostawiając za sobą ludzi z czuba świata , Jarek przebojem wchodzi do setki najlepszych zawodników na świecie . I co ??? To są fakty. I gdzie wtedy byli ci wszyscy działacze PZJ ze swoimi dobrymi zmianami ??? Co teraz po tych wszystkich pomysłach będzie lepiej ???? Nie !!!! Spieprzymy jedyną szansę na rozwój naszej dyscypliny. Gratulacje !!!!

C.D (niezarejestrowany)2 dni, 11 godzin temu

Rynek szkoleniowy PZJ został zmonopolizowany przez jedną osobę . Pan Szaszkiewicz prowadzi wszystkie szkolenia ,. Rozumiem że jest jedyną osobą w kraju znającą się na trenowaniu. A jakież to miał osiągnięcia trenerskie przez ostatnich 10 lat ??? Czy jest on autorem lub przyczynił się w jakikolwiek sposób do ostatnich sukcesów naszych zawodników ??? To co robi PZJ to nic innego jak podwieszanie się pod sukcesy innych , zawłaszczanie wolnego rynku i tworzenia sztucznych regulacji w celu wytworzenia miejsc pracy dla swoich działaczy.i podłączanie się pod sukcesy innych .

XXX (niezarejestrowany)2 dni, 11 godzin temu

Autorami prawie wszystkich ostatnich sukcesów naszych zawodników są zawodnicy trenerzy . Nie działacze PZJ i ich system szkoleniowy.

rajan (niezarejestrowany)2 dni, 11 godzin temu

To nie jest tak że UOKiK cokolwiek pomoże. Problem jest innego typu. Samo uchwalenie takiej regulacji nie łamie zasad konkurencji. PZJ o tym wie i działa moim zdaniem według innego schematu. Uchwala regulamin i teraz wszelkimi możliwymi metodami usiłuje przekonać wszystkich, że muszą go stosować chociaż wykracza on poza ich sferę działania. Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to że kluby (mam nadzieję że nie wszystkie) i z tego co widać wszystkie OZJ-ty przyjęły to jako pewnik. Nie wiem dlaczego pozwalają na to. Może im tak wygodniej a może we władzach należy szukać przyczyn tego stanu rzeczy. W ogólnie dostępnych źródłach informacji nie zauważyłem aby jakikolwiek OZJ wypowiedział się, że na swoim terenie może i będzie organizować zawody bez potrzeby narzucania centralnych regulacji (jeżeli nie zaliczają się do współzawodnictwa PZJ) bo jest stowarzyszeniem samodzielnym a nie oddziałem terenowym PZJ. Dokąd jasno i głośno nie będzie powiedziane co się zalicza do współzawodnictwa PZJ, co jest współzawodnictwem regionalnym a co jest amatorstwem towarzyskim dotąd PZJ będzie wmawiał, że jest jedynym władcą jeździectwa w Polsce, a w ostatnich latach okazało się że i tego powszechnego - nie sportu. Jeżeli ,zwłaszcza w początkowej fazie sportowej, nie będą organizowane zawody bardziej dostępne bez zbędnych, wygórowanych, wymagań formalno-prawnych, zapomnijmy o rozwoju i upowszechnianiu jeździectwa bo tych wszystkich, którzy chcieliby rozpocząć przygodę konno-sportową po prostu nie stać na jego uprawianie według wygórowanych zasad PZJ. Zmiany trzeba zacząć na dole bo góra PZJ nie odpuści.

XXX (niezarejestrowany)2 dni, 9 godzin temu

PZJ nie odpuści bo to dla nich walka o władzę i przetrwanie . Wszyscy wiedzą że motorem postępu jest ograniczenie regulacji . Z drugiej strony czym więcej regulacji tym więcej pracy dla swoich i tym więcej władzy. Naprawdę trzeba być skończonym idiotą żeby nie rozumieć tych zależności. W myśl hasła BEZPIECZEŃSTWO można wprowadzić taki regulacje że na miejscy przed startem zawodnicy mogą podlegać badaniu , koń także a do siodła może mieć przyczepioną apteczkę , karetka może być wyposażona w zestaw reanimacyjny i 10 lekarzy różnych specjalności . do tego na zawodach można wprowadzić 10 osób obsługi od sędziego PZJ , po trenera mentora PZJ do każdego jeźdźca i konia nadzorującego start . I można tak bez końca aż do granic absurdu., a wszystko to w imię bezpieczeństwa

C.D (niezarejestrowany)2 dni, 9 godzin temu

Rajan - Jeśli nie UOKiK to jest jeszcze Ministerstwo Sportu które nadzoruje pomysły PZJ . Wystarczy zawiadomić i czekać na działania . Jeśli PZJ działa zgodnie z prawem , to nie ma tematu . https://www.msit.gov.pl/pl/kontakt/3798,Kontakt.html

rajan (niezarejestrowany)2 dni, 8 godzin temu

C.D. masz rację i w kwestiach niezgodności z przepisami można można zasięgać opinii ministerstwa. Jak myślisz skąd jest zacytowana przeze mnie opinia z pierwszego wpisu dotycząca konieczności badań? Sprawa zawodów towarzyskich to inna sprawa. PZJ może sobie uchwalać wewnętrzne dokumenty jakie chce, problem jest w tym że tak manipulują środowiskiem aby im wmówić, że jest to obowiązujące, niestety z pozytywnym skutkiem. Dokąd większość nie zrozumie, że w bardzo dużym zakresie mają prawo działać samodzielnie bez zgody czy akceptacji PZJ dotąd tak będzie. Nawet ministerstwo nie może nakazać nikomu w co ma wierzyć. To musi załatwić każdy sam ze sobą.

C.D (niezarejestrowany)2 dni, 7 godzin temu

Zgadzam się z tobą w całości.. Prawo jasno definiuje kto może być trenerem czy jak powinny odbywać się zawody Tyle że jeżeli PZJ jako instytucja podległa Ministerstwu Sportu prowadzi takie działania które są niezgodne z obowiązującym prawem , o tyle powinien zostać za to rozliczony. przez nadzorujące go Ministerstwo. Jeżeli PZJ wprowadza uchwały niezgodne z prawem lub informuje że będzie procedować na wniosek jednego z trenerów nad karaniem innych działających poza PZJ , co też jest niezgodne z prawem , o tyle może ktoś powinien podjąć działania zmierzające do zaprzestania działań łamiących prawo. Monopolizowanie rynku szkoleniowego i nieuprawnione zawłaszczanie rynku z poza obszaru kompetencji PZJ (zawodów Towarzyskich ) to tylko kropla w morzu tego co ostatnimi czasy się tam dzieje .

rajan (niezarejestrowany)2 dni, 6 godzin temu

Mam podobne odczucia, że problemów jest znacznie więcej, ale ten wątek jest o zawodach towarzyskich i nie można go zbytnio poszerzać bo to tylko rozmywa problem. Teraz dobrze by było aby wielu potencjalnych organizatorów zawodów zrozumiało, że mają prawo organizować swoje zawody w ramach swoich współzawodnictw (dotyczy to także OZJ-tów), które zapewne będą bardziej przyjazne zawodnikom a zarazem spowodują większe zainteresowanie startami i pozwolą klubom i OZJ-tom spełnić chyba ich podstawowy cel czyli popularyzację rozwój sportu jeździeckiego przynależnego im poziomowi. Piszesz, że może ktoś powinien podjąć działania, masz rację, możesz i Ty bo ja już pewne działania poczyniłem ale odnoszę wrażenie, że środowisko albo nie czuje potrzeby zmian albo nie wierzy że cokolwiek można zmienić. Zmiany trzeba zacząć od klubów i OZJ-tów ale musi być do tego wola stowarzyszonych w nich członków bo to stowarzyszenia są dla nich a nie odwrotnie i dotyczy to też PZJ-tu. I tu wracam do ostatniego zdania w moim poprzednim wpisie. Każdy najpierw sam ze sobą musi uzgodnić co oczekuje od stowarzyszenia a potem można działać ale niestety nie pojedynczo bo to nic nie da.

XXX (niezarejestrowany)17 godziny temu

Ale co można zrobić pojedynczo czy grupowo jak wszystko obstawione jest przez starą gwardię i układy .Dopóki nikt kto jest nad nimi nie dobierze im się do d..y dopóty będą robić to co będą chcieli.

C.D (niezarejestrowany)15 godziny temu

Prosty przykład. Jeden z prominentnych działaczy wziął się za wprowadzanie systemu szkoleniowego. Jako sędzia prowadził zawody bez licencji , prowadził też szkolenia bez uprawnień PZJ -tu . PZJ zamiast wyciągnąć konsekwencje to wprowadził dla niego abolicję a dodatkowo działacz zmonopolizował rynek szkoleń odsuwając wszystkich kolegów od nowego systemu i teraz szkolenia prowadzi sam . Jeden jedyny na całą Polskę .Skoro nie da się konkurować z zawodnikami w systemie szkolenia to trzeba wszystkich odsunąć od szkoleń i zmonopolizować rynek za pomocą PZJ narzucając wszystkim szkolenia z jedną jedyną osobą .Działanie łamiące nadrzędne Unijne prawo o swobodzie konkurencji i prawo Polskie , tzw Ustawę Deregulacyjną .Ciekawy jestem co na to Minister Sportu który ma zatwierdzić system szkolenia i sprawdzić czy nie narusza on zasad konkurencyjności i nie wprowadza nadmiernych i nieuzasadnionych regulacji rynku ????

rajan (niezarejestrowany)8 godziny temu

XXX - wątpisz czy można zrobić coś grupowo a uważasz że tylko ktoś nad nimi może coś zrobić. Nie do końca się zgodzę bo nad nimi jest ministerstwo, ale nie liczyłbym aby p. Bańka zajął się jednostkową sprawą PZJ bo po pierwsze ma wiele innych działań niż nadzór nad związkami sportowymi, po drugie myślę, że dla niego PZJ nie jest na tyle ważny aby samodzielnie ingerować.Innym ciałem będącym nad PZJ jest Walny Zjazd i ten mógłby coś zrobić ale wtedy trzeba tam właściwych delegatów, których wybierają delegaci OZJ-tów, a tych z kolei wybierają przedstawiciele klubów. Czyli jak by nie patrzeć trzeba by było zacząć zmiany od dołu a nie od góry. A odpowiadając Ci co można zrobić grupowo to powiem tak. Wystarczy aby organizatorzy zawodów uwierzyli opiniom ministerstwa , czyli projektodawcy ustawy o sporcie, że mogą organizować zawody w ramach własnego współzawodnictwa, w tym również towarzyskie bej konieczności uzyskania jakiejkolwiek zgody od PZJ i tak jak wcześniej napisałem nawet w sprawie badań też nie ma konieczności. Oznacza to, że można by organizować zawody w znacznie tańszy dla uczestników sposób, z zapewnieniem wszelkich potrzebnych zasad bezpieczeństwa. Można by to robić przy pomocy ludzi posiadających odpowiednią wiedzę i umiejętności tych z licencjami PZJ jak i nie. Pytaniem jest tylko czy są kluby i OZJ-ty, które gotowe są egzekwować swoje uprawnienia i organizować zawody własnego szczebla, prowadząc własne współzawodnictwo, egzekwując jednocześnie własne prawo jako członków PZJ do uczestnictwa we współzawodnictwie organizowanym przez PZJ. Tylko które współzawodnictwa są organizowane i należą do PZJ? Drugą grupą, która może coś zrobić to wszystkie osoby techniczne, sędziowie, gospodarze toru itp. Czy będą chcieli uczestniczyć w organizowaniu zawodów niższego szczebla nie dając się zastraszyć jakimikolwiek konsekwencjami ze strony PZJ. Uzyskanie licencji nie jest ubezwłasnowolnieniem. Daje ono prawo do prowadzenia odpowiednich działań w wydarzeniach organizowanych i prowadzonych przez PZJ ale w żadnym stopniu nie zabraniają działania w ramach klubów czy regionów. Jeżeli kluby i OZJ-ty zgodnie ze swoimi uprawnieniami będą decydentami tego co się dzieje w ich przynależnej strefie działania i nie pozwolą się manipulować kilku osobom z PZJ, bo w tej chwili to jest prawie władza autokratyczna, to jeździectwo, moim zdaniem to najważniejsze, czyli regionalne, będzie się świetnie rozwijać. Niech każdy robi co do niego należy, OZJ-ty w regionach, a PZJ wyższy sport wspierając przede wszystkim zawodników a nie szkoleniowców. Trochę się rozpisałem i przyznam szczerze, że nie wiem czy potrzebnie, bo nie wiem jak wiele osób to czyta i jak duża grupa widzi ten problem bo sądząc z ilości osób uczestniczących w naszej wymianie opinii można by przypuszczać że znacznej większości odpowiada to, że PZJ za nich decyduje?

XXX (niezarejestrowany)8 godziny temu

Tak wątpię . Bp przez kilkadziesiąt lat nie dało się nic z tym zrobić więc nie widzę możliwości żeby teraz coś się zmieniło. Jedyne co to ich apetyt mogły by pohamować instytucje nadzorujące PZJ . Najbardziej zainteresowani czyli zwodnicy nie mają na to czasu a dodatkowo są podlegli PZJ - towi, więc walka z instytucją i z ludźmi którym się podlega nie wróży nic dobrego. Dodatkowo działacze mają czas bo zajmują się tylko sobą i budowaniu własnej pozycji a dodatkowo mają niezbędne argumenty do dyscyplinowania niepokornych.

C.D (niezarejestrowany)7 godziny temu

Dodatkowo trzeba przyznać że koniunktura na całym świecie jest sprzyjająca , ludzie są coraz bogatsi a taka sytuacja nie zachęca do walki. Każdy sobie rzepkę skrobie , robi swoje dorabia się i nie chce się narażać .Więc czasy dla każdej władzy są sprzyjające bo nikt nie chce się narażać .

Dodaj komentarz



Wciśnięcie przycisku poniżej jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu komentarzy.